• o mnie
  • menu
  • kategorie
  • Aleksandra Sajecka

    Aleksandra Sajecka

    Witaj na moim blogu! Nazywam się Aleksandra Sajecka, jestem dwudziestoletnią studentką, piszącą na tematy feminizmu, kobiecości oraz samoakceptacji, jak i na tematy dotyczące młodości, wartości, szkoły czy odnajdywaniu czasu dla siebie. Jestem ogromną fanką zielonej herbaty i Norwegii. /W zakładce 'O autorce' możesz dowiedzieć się o mnie czegoś więcej./

    Ubóstwo menstruacyjne – przerwijmy milczenie

    Źródło: KLIK 
    Okres może być czymś wyczekiwanym. Może być czymś czego nie chcemy. Może przyjść punktualnie, ale może przyjść również w najmniej odpowiednim momencie. Na imprezie, w szkole, w komunikacji miejskiej, przed ważnym egzaminem. Zwykle wtedy w miarę możliwości sięgamy po podpaski/tampony/kubeczki menstruacyjne, które zawsze nosimy w plecaku. Jeżeli ich zabraknie, jednorazowo potrafimy poprosić o nie koleżankę lub kobietę spotkaną w toalecie. Dla większości z nas jest to zupełnie normalna czynność, a środki te nie powodują u nas większych emocji, jednak co by było gdybyśmy musiały stanąć przed wyborem: tampon albo posiłek? Albo gdybyśmy czuły się zbyt winne, by prosić rodziców o artykuły sanitarne, kiedy widzimy że brakuje pieniędzy na jedzenie, którego potrzebuje reszta rodziny.
    Konieczność wyboru między posiłkiem, a zakupem środków higieny osobistej  w trakcie miesiączki narusza prawa człowieka przypisane osobie, która znajduje się w tej sytuacji. 

    Ubóstwo menstruacyjne jest zjawiskiem ogólnoświatowym

    Według UNICEF na całym świecie żyje 2,3 miliona ludzi, którzy nie mają dostępu do podstawowych usług sanitarnych, a w krajach rozwijających się tylko 27% ludzi ma w domu odpowiednie urządzenia do mycia rąk. Brak możliwości korzystania z tych udogodnień utrudnia kobietom i młodym dziewczynom bezpieczne, a przede wszystkim godne miesiączkowanie. Period poverty, czyli "ubóstwo menstruacyjne" jest zjawiskiem ogólnoświatowym i wynika z braku środków finansowych na zakup artykułów higieny intymnej, takich jak podpaski i tampony. Kłopoty z dostępem do podpasek ma średnio 500 mln kobiet na całym świecie. W samej Polsce jest ono problemem realnym i poważnym - dotyczy wszystkich osób, które z powodów ekonomicznych mają ograniczony dostęp do środków higienicznych niezbędnych podczas okresu. Zdarza się, że środki te stają się dobrem luksusowym, a osoby te muszą wybierać między własnym komfortem i zdrowiem, a opłaceniem rachunków czy przyrządzeniem posiłku. Nadto szacuje się, że w Polsce żyje około 6 tysięcy bezdomnych osób, które menstruują. Poza osobami bezdomnymi mamy również osoby ubogie i zagrożone ubóstwem, dla których comiesięczne zapotrzebowanie na produkty sanitarne jest także dużym problemem, ponieważ w ciągu życia przechodzimy od 350 do 450 miesiączek, a na środki higieniczne wydajemy średnio od 10 do 36 tys. zł. Brak możliwości zapewnienia sobie odpowiedniego zabezpieczenia to kolejne źródło trudności psychologicznych dla osób mierzących się na co dzień z problemami finansowymi i związanymi z odrzuceniem społecznym oraz niepewnością i strachem o własną przyszłość. 
    Źródło: KLIK

    Jak radzą sobie osoby, których nie stać na podpaski? 

    Osoby, których nie stać na środki higieny stosują to, co mają pod ręką oraz to co łatwo jest zdobyć – używają papieru toaletowego, skarpetek czy waty. Niektóre z nich decydują się na kradzież środków. Inne po prostu podczas okresu nie pojawiają się w szkole lub pracy. W Indiach na 355 milionów menstruujących dziewcząt tylko 10-12% może pozwolić sobie na używanie w tym czasie środków higieny. Natomiast co czwarta uczennica/studentka w Szkocji i co siódma w Wielkiej Brytanii ma ograniczony dostęp do podpasek i tamponów. Infekcje dróg rodnych wywołane takimi metodami są nagminne, a tzw. szmatki stwarzają niebezpieczeństwo chorób i nie zapewniają odpowiedniej ochrony.
    Od Afryki Subsaharyjskiej, po Indie, Iran i parę innych krajów, piętno otaczające miesiączkę oraz brak dostępu do odpowiednich urządzeń sanitarnych bezpośrednio powstrzymuje młode kobiety przed zdobyciem wykształcenia. Opierając się na społecznej hańbie w rozwijającym się świecie, wstyd otaczający menstruację i jej bezpośrednia bariera dla edukacji dziewcząt pozostaje cichą rozmową. - cytat z tekstu Meghan Markle na stronie amerykańskiego tygodnika Time / tłumaczenie: źródło: klik

    Jak możemy temu zapobiegać?

    Musimy wiedzieć, że higiena i komfort w trakcie miesiączki to czynniki, które są silnie związane z poczuciem godności każdej menstruującej osoby. Musimy normalizować okres, nie traktować go jak temat tabu, bo jest on naturalnym procesem w życiu niejednej bliskiej nam osoby. Należy wprowadzać politykę, w której produkty menstruacyjne, urządzenia sanitarne i higiena będą  łatwo dostępne, a przede wszystkim nie będzie obowiązywał dodatkowy podatek, czyli tzw. różowy podatek. Musimy sprawiać byśmy od dziecka uczone nie były, milczeć na temat okresu, mimo że boli, powoduje skurcze, biegunkę, obciąża psychiczne i fizycznie, mówiły o nim i przestały utrzymywać go w tajemnicy przez większość swojego życia. Musimy pamiętać, że w czasie okresu nie stajemy się  brudne, nie musimy ukrywać  z zażenowaniem w kieszeniach podpasek, tak aby przypadkiem nikt nie dowiedział się, że mamy „te dni”. Każdego miesiąca w wyniku złuszczania się nabłonka macicy, pojawia się krwawienie. Mimo to większość z nas brzydzi się tematu i nie chce o nim rozmawiać proces ten jest tak samo naturalny jak jedzenie, picie czy spanie, a dla wielu z nas jest czymś wyczekiwanym.  Na ekranach telewizorów możemy oglądać reklamy, w których krew zastępują kropelki niebieskiego płynu, delikatnie skapującego na podpaskę, używaną przez szczupłą, seksowną blondynkę w białych spodniach, która najczęściej tańczy i bardzo dużo się śmieje.  Sporadyczne pojawienie krwi menstruacyjnej w książce czy filmie wywołuje poruszenie i nierzadko oburzenie. W przeciwieństwie do wszechobecnej krwi pochodzącej z przemocy.
    VAT na produkty higieniczne dla kobiet w Niemczech jest jednym z wyższych w UE. W Luksemburgu wynosi 3 proc., w Wielkiej Brytanii 5 proc., a we Francji 5,5 proc. W Polsce to obecnie 8 proc. Zdecydowanie wyższy pink tax jest za to na Węgrzech (27 proc.), Szwecji (25 proc.) czy Austrii (20 proc.). Są jednak kraje na świecie, gdzie tzw. pink tax w ogóle nie istnieje (VAT wynosi 0 proc.) - to m.in. Irlandia, Australia, Kanada, Indie czy 10 stanów w USA. - businessinsider.com.pl
    Foto: The Female Company

    I co dalej?

    Dyskusja o prawach człowieka i menstruacji nie kończy się na kwestii finansów osobistych. Cisza uniemożliwia dokonanie prawdziwego postępu. Jakiś czas temu we Włoszech chciano wprowadzić płatny urlop dla kobiet podczas okresu – trzy dni w miesiącu. Projekt ten podzielił społeczeństwo, ponieważ część społeczeństwa obawia się, że to udogodnienie obróci się przeciwko osobom menstruacyjnym, bo będzie kolejnym argumentem dla pracodawców, by w zatrudnieniu faworyzować mężczyzn. Dodatkowo co z osobami, które nie identyfikują się jako kobiety, ale mają kobiece ciało? Takie działanie może wzmocnić też absurdalne przekonanie wciąż podzielane przez wiele osób, że osoby podczas okresu nie są w stanie właściwie wykonywać swoich obowiązków zawodowych, szczególnie jeśli mają podejmować odpowiedzialne decyzje. Szkoda, że wśród mierzących się się z tym tematem krajów nie ma Polski, gdzie zasadniczo milczy się zarówno o rzeczywistej dostępności podpasek i tamponów, jak i na przykład ogranicza się dostęp do rzetelnej edukacji seksualnej.
    Źródło: KLIK 

    Musimy przestać milczeć!

    Coraz więcej osób w różnych miejscach na świecie i w różnych kontekstach kulturowych wie jednak, że milczenie nie działa, przez co przestaje traktować miesiączkę jak temat tabu. Jako dorośli ludzie musimy normalizować miesiączkę i przekazywać prawdzie informacje na jej temat. Zostaliśmy wychowani w kulturze ukrywania okresu. Przekazywane informacje dotyczące miesiączki są nierzadko obarczone mitami, stereotypami i uprzedzeniami. Wydaje się, że matki przekazują swoim córkom informacje w tym zakresie wyłącznie z poczucia obowiązku, a sam temat jest dla nich przykry, a co najgorsze - wstydliwy. Ojcowie w edukacji nie uczestniczą. Wciąż brakuje powszechnej debaty odnośnie składu podpasek i tamponów. Nie są też znane długofalowe skutki stosowania tamponów i innych środków higienicznych, bo takie badania nie są prowadzone. Ból menstruacyjny jest przedstawiany jako nieodłączny element miesiączkowania. Osoba, która odczuwa skurcze szybko uczy się, że ma „nie przesadzać, bo okres to nie choroba”, „wziąć tabletkę i wziąć się do roboty”. Uważa się, że osoba podczas okresu musi cierpieć. Najlepiej w milczeniu. Całe szczęście na Instagramie powstaje coraz więcej kont, które próbują normalizować miesiączkę oraz pokazywać zrównoważone podejście do cyklu menstruacyjnego. To wciąż margines, ale zdecydowanie coraz liczniejszy. Media społecznościowe są szczególnie ważne, bo to z nich dzieci i młodzież czerpią swoją wiedzę o świecie. Zwłaszcza w obszarze edukacji seksualnej, gdy ta w domu czy szkole zawodzi.
    Źródło: KLIK 
    Okres może być czymś wyczekiwanym. Może być czymś czego nie chcemy. Może przyjść punktualnie, ale może przyjść również w najmniej odpowiednim momencie. Na imprezie, w szkole, w komunikacji miejskiej, przed ważnym egzaminem. Zwykle wtedy w miarę możliwości sięgamy po podpaski/tampony/kubeczki menstruacyjne, które zawsze nosimy w plecaku. Jeżeli ich zabraknie, jednorazowo potrafimy poprosić o nie koleżankę lub kobietę spotkaną w toalecie. Dla większości z nas jest to zupełnie normalna czynność, a środki te nie powodują u nas większych emocji, jednak co by było gdybyśmy musiały stanąć przed wyborem: tampon albo posiłek? Albo gdybyśmy czuły się zbyt winne, by prosić rodziców o artykuły sanitarne, kiedy widzimy że brakuje pieniędzy na jedzenie, którego potrzebuje reszta rodziny.
    Konieczność wyboru między posiłkiem, a zakupem środków higieny osobistej  w trakcie miesiączki narusza prawa człowieka przypisane osobie, która znajduje się w tej sytuacji. 

    Ubóstwo menstruacyjne jest zjawiskiem ogólnoświatowym

    Według UNICEF na całym świecie żyje 2,3 miliona ludzi, którzy nie mają dostępu do podstawowych usług sanitarnych, a w krajach rozwijających się tylko 27% ludzi ma w domu odpowiednie urządzenia do mycia rąk. Brak możliwości korzystania z tych udogodnień utrudnia kobietom i młodym dziewczynom bezpieczne, a przede wszystkim godne miesiączkowanie. Period poverty, czyli "ubóstwo menstruacyjne" jest zjawiskiem ogólnoświatowym i wynika z braku środków finansowych na zakup artykułów higieny intymnej, takich jak podpaski i tampony. Kłopoty z dostępem do podpasek ma średnio 500 mln kobiet na całym świecie. W samej Polsce jest ono problemem realnym i poważnym - dotyczy wszystkich osób, które z powodów ekonomicznych mają ograniczony dostęp do środków higienicznych niezbędnych podczas okresu. Zdarza się, że środki te stają się dobrem luksusowym, a osoby te muszą wybierać między własnym komfortem i zdrowiem, a opłaceniem rachunków czy przyrządzeniem posiłku. Nadto szacuje się, że w Polsce żyje około 6 tysięcy bezdomnych osób, które menstruują. Poza osobami bezdomnymi mamy również osoby ubogie i zagrożone ubóstwem, dla których comiesięczne zapotrzebowanie na produkty sanitarne jest także dużym problemem, ponieważ w ciągu życia przechodzimy od 350 do 450 miesiączek, a na środki higieniczne wydajemy średnio od 10 do 36 tys. zł. Brak możliwości zapewnienia sobie odpowiedniego zabezpieczenia to kolejne źródło trudności psychologicznych dla osób mierzących się na co dzień z problemami finansowymi i związanymi z odrzuceniem społecznym oraz niepewnością i strachem o własną przyszłość. 
    Źródło: KLIK

    Jak radzą sobie osoby, których nie stać na podpaski? 

    Osoby, których nie stać na środki higieny stosują to, co mają pod ręką oraz to co łatwo jest zdobyć – używają papieru toaletowego, skarpetek czy waty. Niektóre z nich decydują się na kradzież środków. Inne po prostu podczas okresu nie pojawiają się w szkole lub pracy. W Indiach na 355 milionów menstruujących dziewcząt tylko 10-12% może pozwolić sobie na używanie w tym czasie środków higieny. Natomiast co czwarta uczennica/studentka w Szkocji i co siódma w Wielkiej Brytanii ma ograniczony dostęp do podpasek i tamponów. Infekcje dróg rodnych wywołane takimi metodami są nagminne, a tzw. szmatki stwarzają niebezpieczeństwo chorób i nie zapewniają odpowiedniej ochrony.
    Od Afryki Subsaharyjskiej, po Indie, Iran i parę innych krajów, piętno otaczające miesiączkę oraz brak dostępu do odpowiednich urządzeń sanitarnych bezpośrednio powstrzymuje młode kobiety przed zdobyciem wykształcenia. Opierając się na społecznej hańbie w rozwijającym się świecie, wstyd otaczający menstruację i jej bezpośrednia bariera dla edukacji dziewcząt pozostaje cichą rozmową. - cytat z tekstu Meghan Markle na stronie amerykańskiego tygodnika Time / tłumaczenie: źródło: klik

    Jak możemy temu zapobiegać?

    Musimy wiedzieć, że higiena i komfort w trakcie miesiączki to czynniki, które są silnie związane z poczuciem godności każdej menstruującej osoby. Musimy normalizować okres, nie traktować go jak temat tabu, bo jest on naturalnym procesem w życiu niejednej bliskiej nam osoby. Należy wprowadzać politykę, w której produkty menstruacyjne, urządzenia sanitarne i higiena będą  łatwo dostępne, a przede wszystkim nie będzie obowiązywał dodatkowy podatek, czyli tzw. różowy podatek. Musimy sprawiać byśmy od dziecka uczone nie były, milczeć na temat okresu, mimo że boli, powoduje skurcze, biegunkę, obciąża psychiczne i fizycznie, mówiły o nim i przestały utrzymywać go w tajemnicy przez większość swojego życia. Musimy pamiętać, że w czasie okresu nie stajemy się  brudne, nie musimy ukrywać  z zażenowaniem w kieszeniach podpasek, tak aby przypadkiem nikt nie dowiedział się, że mamy „te dni”. Każdego miesiąca w wyniku złuszczania się nabłonka macicy, pojawia się krwawienie. Mimo to większość z nas brzydzi się tematu i nie chce o nim rozmawiać proces ten jest tak samo naturalny jak jedzenie, picie czy spanie, a dla wielu z nas jest czymś wyczekiwanym.  Na ekranach telewizorów możemy oglądać reklamy, w których krew zastępują kropelki niebieskiego płynu, delikatnie skapującego na podpaskę, używaną przez szczupłą, seksowną blondynkę w białych spodniach, która najczęściej tańczy i bardzo dużo się śmieje.  Sporadyczne pojawienie krwi menstruacyjnej w książce czy filmie wywołuje poruszenie i nierzadko oburzenie. W przeciwieństwie do wszechobecnej krwi pochodzącej z przemocy.
    VAT na produkty higieniczne dla kobiet w Niemczech jest jednym z wyższych w UE. W Luksemburgu wynosi 3 proc., w Wielkiej Brytanii 5 proc., a we Francji 5,5 proc. W Polsce to obecnie 8 proc. Zdecydowanie wyższy pink tax jest za to na Węgrzech (27 proc.), Szwecji (25 proc.) czy Austrii (20 proc.). Są jednak kraje na świecie, gdzie tzw. pink tax w ogóle nie istnieje (VAT wynosi 0 proc.) - to m.in. Irlandia, Australia, Kanada, Indie czy 10 stanów w USA. - businessinsider.com.pl
    Foto: The Female Company

    I co dalej?

    Dyskusja o prawach człowieka i menstruacji nie kończy się na kwestii finansów osobistych. Cisza uniemożliwia dokonanie prawdziwego postępu. Jakiś czas temu we Włoszech chciano wprowadzić płatny urlop dla kobiet podczas okresu – trzy dni w miesiącu. Projekt ten podzielił społeczeństwo, ponieważ część społeczeństwa obawia się, że to udogodnienie obróci się przeciwko osobom menstruacyjnym, bo będzie kolejnym argumentem dla pracodawców, by w zatrudnieniu faworyzować mężczyzn. Dodatkowo co z osobami, które nie identyfikują się jako kobiety, ale mają kobiece ciało? Takie działanie może wzmocnić też absurdalne przekonanie wciąż podzielane przez wiele osób, że osoby podczas okresu nie są w stanie właściwie wykonywać swoich obowiązków zawodowych, szczególnie jeśli mają podejmować odpowiedzialne decyzje. Szkoda, że wśród mierzących się się z tym tematem krajów nie ma Polski, gdzie zasadniczo milczy się zarówno o rzeczywistej dostępności podpasek i tamponów, jak i na przykład ogranicza się dostęp do rzetelnej edukacji seksualnej.
    Źródło: KLIK 

    Musimy przestać milczeć!

    Coraz więcej osób w różnych miejscach na świecie i w różnych kontekstach kulturowych wie jednak, że milczenie nie działa, przez co przestaje traktować miesiączkę jak temat tabu. Jako dorośli ludzie musimy normalizować miesiączkę i przekazywać prawdzie informacje na jej temat. Zostaliśmy wychowani w kulturze ukrywania okresu. Przekazywane informacje dotyczące miesiączki są nierzadko obarczone mitami, stereotypami i uprzedzeniami. Wydaje się, że matki przekazują swoim córkom informacje w tym zakresie wyłącznie z poczucia obowiązku, a sam temat jest dla nich przykry, a co najgorsze - wstydliwy. Ojcowie w edukacji nie uczestniczą. Wciąż brakuje powszechnej debaty odnośnie składu podpasek i tamponów. Nie są też znane długofalowe skutki stosowania tamponów i innych środków higienicznych, bo takie badania nie są prowadzone. Ból menstruacyjny jest przedstawiany jako nieodłączny element miesiączkowania. Osoba, która odczuwa skurcze szybko uczy się, że ma „nie przesadzać, bo okres to nie choroba”, „wziąć tabletkę i wziąć się do roboty”. Uważa się, że osoba podczas okresu musi cierpieć. Najlepiej w milczeniu. Całe szczęście na Instagramie powstaje coraz więcej kont, które próbują normalizować miesiączkę oraz pokazywać zrównoważone podejście do cyklu menstruacyjnego. To wciąż margines, ale zdecydowanie coraz liczniejszy. Media społecznościowe są szczególnie ważne, bo to z nich dzieci i młodzież czerpią swoją wiedzę o świecie. Zwłaszcza w obszarze edukacji seksualnej, gdy ta w domu czy szkole zawodzi.
    . 26 sierpnia 2019 .

    Brak komentarzy

    Prześlij komentarz

    popular posts